konserwatyzm vs kapitalizm

Wydaje ci się, że masz coś ciekawego do napisania, a nie potrafisz nawet założyć sobie bloga? Napisz to tu, a my po sprawdzeniu tekstu pod kątem koszerności, sensu i ortografii opublikujemy go. Lub też nie.

Moderator: XmichassX

zdzichu torba
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 832
Joined: 27-08-2006, 02:42

konserwatyzm vs kapitalizm

Postby zdzichu torba » 04-03-2009, 22:27

Mam dzis przyjemnosc zaprezentowac tekst Wielomskiego dotyczacy antykapitalistycznych konserwatystow francuskich.Co prawda conservative w nazwie tego forum jest tylko prowokacja,ale przeciez warto sie zapoznac z historia doktryn politycznych

O antykapitalistyczny konserwatystach mozna by pisac encyklopedie,ale na poczatek taki oto krotki fragment tekstu Wielomskiego:


2. Główne zarzuty prawicy

Nie sposób opisać tu całości krytyki rozwiązań Kodeksu Napoleona jaką rozwijała francuska prawica. Zmusza nas to do ograniczenia się do podstawowych kwestii:

A. Nienaruszalność własności prywatnej

Kodeks gwarantował nienaruszalność własności prywatnej. Własność jest tu dobrze i starannie zabezpieczona i dlatego zawarte w Kodeksie rozwiązania budziły aplauz pośród zwolenników rodzącego się wówczas kapitalizmu. Tym niemniej, Kodeks nie bronił własności prywatnej jako takiej, a jedynie stanu stosunków własnościowych jaki istniał w chwili jego wprowadzenia. Tym samym, Kodeks sankcjonował olbrzymie przemiany własnościowe doby Rewolucji. Dodajmy: przemiany, których legalność musi wzbudzać uzasadnione wątpliwości. Chodzi tu o wielki zabór mienia Kościoła katolickiego oraz tych przeciwników Rewolucji, których dobra zostały znacjonalizowane w okresie przednapoleońskim (tzw. emigranci). Kodeks legalizował własnościowe status quo z roku 1804, nie wnikając w to, w jaki sposób ono powstało; nie przewidywał ani restytucji własności zabranej w czasach Rewolucji, ani wypłacenia, tytułem rekompensaty, żadnych odszkodowań prawowitym właścicielom.
Trudno się dziwić, że ta niesprawiedliwość, legalizowana przez Kodeks, budziła sprzeciw prawowitych posiadaczy: „Nienaruszalność własności - pisze François de Chateaubriand - która przysługuje nowej Francji, nie istnieje dla starej Francji - kara konfiskaty nie została uznana za zbrodnię przeciw majestatowi, lecz nadal jest karą za wierność” . Co więcej, jak wskazuje Jean-Baptiste de Villèle, o ile ta część dóbr narodowych (znacjonalizowanych), która została rozprzedana, rzeczywiście nie może fizycznie zostać oddana, o tyle nic nie stoi na przeszkodzie, aby oddać przynajmniej tę ich część, która jeszcze znajduje się w rękach państwa. Z kolei nabywcy dóbr narodowych winni wypłacić rekompensaty pierwotnym właścicielom, gdyż mieli świadomość, że niezwykle tanio kupują od państwa coś, co do niego nie należy .
Pominięcie, przez Kodeks, kwestii własności prywatnej osób poszkodowanych przez wydarzenia Rewolucyjne spowodowało, że w prawicowej historiografii francuskiej Napoleon utrwalił się jako instytucjonalny wyraz rewolucji własnościowej; jako człowiek, który skasował chylące się ku upadkowi i wiecznie niestabilne instytucje republiki dla uratowania majątkowych zdobyczy rewolucjonistów i ich popleczników. Znany i popularny monarchistyczny historyk Jacques Bainville w pracy Osiemnasty Brumaire’a opisuje zamach stanu Napoleona z 1799 roku jako udaną próbę ratowania Rewolucji. Za czasów Dyrektoriatu, Rewolucja chyliła się ku upadkowi. Celem zamachu napoleońskiego było, poświęcając system przedstawicielski, uratowanie status quo majątkowego i społecznego wyrosłego z Rewolucji, czyli uniemożliwienie restauracji starego ustroju i restytucji mienia przez grupy społeczne wyzute z niego w czasie rewolucyjnego szabru .

B. Artykuł 544

Nie mniejsze wątpliwości budziła, wzmiankowana już, kwestia art. 544. O ile swoboda użytkowania własności nie budziła poważniejszych kontrowersji na lewicy, o tyle na kontrrewolucyjnej prawicy sprawa kontrowersje już budziła. Uogólniając, można stwierdzić, że wzmiankowany artykuł budził sprzeciw dlatego, że kapitalizm jako ustrój gospodarczy nie budził zachwytu pośród kontrrewolucjonistów. Sprzeciw budziło lesseferystowskie „prawo używania i dysponowania rzeczami w sposób najbardziej nieograniczony”.
We Francji XIX stulecia za kapitalizmem była lewica i liberałowie, podczas gdy prawica była mu zdecydowanie niechętna. Spośród głównych teoretyków tego nurtu zasadę swobody dysponowania własnością akceptowali tylko nieliczni. Wymienić tu trzeba Josepha de Maistre’a, który akceptował wolny rynek, co wynikało z jego sceptycyzmu co do etatyzmu . Trzeba jednak pamiętać, że de Maistre nigdy nie widział lesseferyzmu w działaniu, gdyż nie było go przed Rewolucją, ani w Rosji, gdzie spędził rewolucyjne ćwierćwiecze. Dlatego zapewne łączy pochwałę wolnego rynku z narzekaniami na powszechną komercję, nie dostrzegając związku pomiędzy obydwoma zjawiskami. Podobny sceptycyzm powodował, że za zasadą swobody użytkowania własnością opowiadał się także Louis de Veuillot, choć on także odrzucał mentalność typową dla kapitalizmu . De Maistre i Veuillot to jednak wyjątki. Kontrrewolucjoniści byli, w swojej masie, przeciwnikami instytucji wolnego rynku. W krytyce swobody obrotu i używania własności przodował – jak zgodnie twierdzą badacze – Louis de Bonald . Na antykapitalistyczne poglądy ultrasów wpływ miały czynniki nie tylko moralne, lecz i polityczne: burżuazja była albo protestancka, albo żydowska, albo całkowicie indyferentna – historycy znajdują jedynie jednego wielkiego kapitalistę-katolika w całej Francji okresu Restuaracji .
Warto poświęcić parę słów krytyce wolnego rynku Bonalda, gdyż autor ten szybko znajdzie kontynuatorów. Bonald potępia instytucję wolnego rynku ze względów moralnych i socjologicznych. Jego zdaniem, rodzący się kapitalizm oparty jest na nieposkromionej żądzy zysku, która powoduje postawienie parametrów ekonomicznych ponad katolickimi pojęciami dobra wspólnego, sprawiedliwej płacy czy słusznej ceny. Własność i swoboda umów – gwarantowane przez Kodeks – są nadużywane dla osiągnięcia zysku kosztem etyki. Prowadzi to do katastrofy socjalnej. Ludzie przestają tworzyć organiczne wspólnoty, przemieniając się w luźno związany ze sobą agregat chciwych jednostek, wyrywających sobie własność i dążących do pomnożenia zysku za wszelką cenę. Zdaniem Bonalda, swobodny obrót własnością i kapitalizm nie są zdolne zapewnić powszechnego dobrobytu. Zapewniają go jedynie elitom ekonomicznym, skazując masy na pauperyzację. Te masy wydziedziczonych podatne są na skrajne i demagogiczne ideologie. Ubogimi nikt się dziś nie opiekuje. Wraz ze zniesieniem dziesięciny, przestały istnieć, utrzymywane z niej, instytucje charytatywne prowadzone przez Kościół. Państwo liberalne stanęło przed groźbą rewolucji wydziedziczonych. Aby tego uniknąć, będzie musiało zbudować państwową opiekę społeczną za pieniądze podatników – czyli kosztem wzrostu podatków – i prowadzoną przez rosnącą liczebnie warstwę biurokratów . W ten sposób państwo liberalne – zmuszone zlikwidować nadużycia własnego systemu - przemieni się w etatystycznego potworka. Liberałowie - pisze Bonald – chwilowo cieszą się, że nie muszą płacić pańszczyzny przeznaczonej na utrzymanie zakładów dla ubogich. Radość ta jednak szybko skończy się albo rewolucją społeczną albo podwyżką podatków, gdyż państwo musi odpowiedzieć na roszczenia mas, gdyż zostanie zmiecione, a „rząd nie może dać czegoś jednym, nie odbierając innym” . W ten sposób art. 544 – będąc apologią własności prywatnej – stanie się przyczyną zamachu na tę instytucję ze strony plebsu (rewolucja) lub państwa (podatki).
Krytyka kapitalizmu, który rozwijał się dzięki obowiązywaniu Kodeksu, będzie narastać i osiągnie swoje apogeum u francuskich katolików społecznych, szczególnie Frédérica Le Play’a i René La Tour du Pina, którzy z kolei, wywrą duży wpływ na kształtowanie nauczania społecznego Leona XIII . W ich filozofii społecznej znajdziemy fundamentalny, zaczerpnięty z tomizmu, podział na własność i użytkowanie – czyli ideę znajdującą się w jaskrawej sprzeczności z Napoleońskim Kodeksem.
Aby zrozumieć stosunek katolików społecznych do własności, trzeba najpierw przypomnieć, że św. Tomasz nie zaliczał własności do prawa naturalnego, a jedynie do stanowionego, czyli przyznawał jej niski status, otwierając drogę do spekulacji nad nienaruszalnością własności jako takiej. Akceptując generalnie instytucję własności, tomizm wywodzi jej prawowitość wyłącznie z pracy. To uprawomocnienie instytucji własności stało się, pośród katolików społecznych, zarzewiem dyskusji nad nienaruszalnością własności jako takiej. Część z nich uważała bowiem, że takie wywiedzenie prawa własności powoduje, że własność, która nie powstała z pracy, lecz z dziedziczenia, lichwy, spekulacji giełdowej nie może mieć statusu nienaruszalności i może zostać odebrana jednostce decyzją wspólnoty (La Tour du Pin) . Wartością, zgodnie z nauką Kościoła, jest praca. Kto nie żyje z pracy własnych rąk jest lichwiarzem. Jest nim bankier i rentier; makler i gracz giełdowy. Wymienione grupy żyją na koszt społeczeństwa, które w pocie czoła tworzy dochód narodowy . Pogląd ten wydaje się jednak jednostkowy, choć prezentuje go główny autorytet w tym środowisku. Felix de Roquefeuil ripostuje słusznie, że „przesadą jest stwierdzenie, iż własność nie wykonująca swych powinności społecznych traci swe prawa. To jedna z zasadniczych i najniebezpieczniejszych formuł socjalizmu” .
Jeśli jednak, poza La Tourem du Pinem, w środowisku katolików społecznych panuje zgodność co do nienaruszalności instytucji własności, taka sama zgodność panuje, że nie wolno dopuścić do swobody obrotu i dysponowania nią, czyli do logicznych konsekwencji art. 544 Kodeksu. Obrót i użytkowanie własności winno zostać poddane prymatowi norm o charakterze moralnym i religijnym. La Tour du Pin uważał, że własność powstała z przywłaszczenia ziemi przez część z pierwszych ludzi, o czym świadczy fakt, że Księga Rodzaju nie zna tej instytucji. Początkowo cała ziemia należała do Boga. Przywłaszczenie to nie odbyło się za pomocą siły, lecz za przyzwoleniem całej wspólnoty. Implikuje to obowiązek socjalny właściciela w stosunku do członków wspólnoty nie będących posiadaczami – wspólnota powierzyła pewnym jednostkom własność w zamian za profity, którymi jednostka zobowiązuje się dzielić ze współobywatelami. Własność ma więc charakter warunkowy, powstała z umowy i niesie ze sobą liczne obowiązki użytkownika własności wobec nieposiadaczy.
Własność w liberalnym znaczeniu tego słowa – tak jak ją definiuje cytowany art. 544 Kodeksu – jest zaprzeczeniem naturalnych stosunków, opisanych w Starym Testamencie. Swoboda użytkowania własnością jest, zdaniem katolików społecznych, obcą chrześcijaństwu ideą zaczerpniętą z prawa rzymskiego .
Postulując powrót do legislacji chrześcijańskiej, katolicy społeczni żądali przywrócenia pojęć tomistycznych: słusznej płacy, pracy i zysku, gdzie rewaloryzacja finansowa za pracę będzie uzależniona od zasad moralnych i idei sprawiedliwości, a nie wedle swobody umów, zgodnych z liberalną teorią popytu i podaży. Dla La Tour du Pina, słowa kapitalizm i lichwa to synonimy . Wolny rynek nie zna pojęcia słusznego zysku, moralności - o wszystkim decyduje podaż i popyt, a nie prawa moralne i pojęcia chrześcijańskie. Za takie stosunki La Tour du Pin oskarża prawodawców, którzy wprowadzili “żydowską legislację”. Prawo popytu i podaży, kapitalizm i banki są obce katolicyzmowi i pochodzą z kalwinizmu.
Le Play i La Tour du Pin śnili o przywróceniu patriarchalno-feudalnej moralności i obyczajów w społeczeństwie industrialnym. Marzą im się rozwiązania korporacyjne, gdzie robotnik będzie żył w harmonii z pracodawcą, który traktować go będzie jak syna, a nie jak siłę roboczą, gdzie pracodawca będzie dbał nie tylko o pensję robotnika, lecz także o jego potrzeby intelektualne, moralne, religijne – będzie to ktoś, kogo Rosjanie określają mianem “batiuszka” . Le Play marzy o sytuacji, gdy robotnik nie będzie zawierał z pracodawcą umów o pracę, gdyż zawody będą dziedziczne. Syn dziedziczyłby po ojcu obowiązki i pensję; stosunki pracy regulowałaby nie umowa dwustronna, lecz tradycja. Zamiast umów o pracę i ustawodawstwa socjalnego panować powinno prawo wynikłe z Dekalogu i Ewangelii. La Tour du Pin chciał, aby każda korporacja była bractwem religijnym. Robotnicy powinni stać się współwłaścicielami przedsiębiorstw. Katolikom społecznym nie podobały się klasowe związki zawodowe; robotnicy i ich patroni powinni zarzucić konflikty i żyć w przyjaźni w ramach korporacji zawodowej, będącej państwem w państwie, czyli strukturą autonomiczną, z własnymi aktami prawnymi, ciałami przedstawicielskimi i sądownictwem, i z odrębnym społecznym majątkiem. Za ideał uważali uspołecznienie części narzędzi produkcji .
Taki system odtworzyłby społeczeństwo statyczne, gdzie nie występuje element ryzyka, zmiany i niepewności. Każdy rodzi się i umiera w określonym miejscu. W książkach Le Play’a pojawiają się idee by każdy robotnik miał działkę ziemi, ogródek, jedną lub dwie krowy - skoro już jest miasto i robotnicy, to niech przynajmniej ci ostatni będą na wpół-chłopami, aby nie utracili kontaktu z naturą. Ideałem byłoby powszechne uwłaszczenie, aby każdy miał warsztat pracy w domu i nastąpiło zniesienie salariatu. Katolicy społeczni zdawali sobie sprawę z tego, że drobne warsztaty i sklepiki są droższe i mniej wydajne od fabryk i marketów, uważali jednak, że te niedostatki rekompensowane są przez pozytywne skutki społeczne istnienia drobnej własności: system taki zapewnia spokój, harmonię i szczęście. Trusty, monopole i koncentracja kapitału prowadzą do antagonizmów społecznych . Dobrze byłoby restaurować cechy. Aby zapobiec proletaryzacji, każdy robotnik winien posiadać własny dom.

C. Własność ziemska

Integralnym problemem, wiążącym się z instytucją własności, jest status własności ziemskiej. Kodeks nie wyróżniał własności ziemskiej, zaliczając ją do nieruchomości, czyli nie oddzielając od własności o charakterze przemysłowym i nie przyznając z tytułu, że jest to ziemia, szczególnych preferencji. Własność ta, jak każda, została poddana prawu podaży i popytu.
Środowiska konserwatywne, tradycyjnie skupiające przede wszystkim arystokrację, w sposób naturalny preferowały własność ziemską i uznawały jej moralną wyższość nad własnością przemysłową, należącą do wzgardzanych roturierów . Dotyczy to nawet de Maistre’a, który – jak już wspomnieliśmy – był jedynym zwolennikiem wolnego rynku pośród francuskich kontrrewolucjonistów. Jednak nawet on wyłącza ziemię spod prawa popytu i podaży . Podobnie jak średniowieczni moraliści, wroga dla ładu konserwatyści upatrywali zawsze w mieście, gdzie panują zepsute obyczaje, gdyż prym wiodą kupcy, a celem życia staje się zysk. Antoine de Rivarol pisze o Paryżu, iż jest to „nienormalny i mętny stos ludzi i kamieni (...) wieczny przedmiot nieufności i centrum zepsucia” . Dla Bonalda, miasto jest miejscem wyklętym, gdzie giną wszelkie wartości, a jedynym celem życia staje się zysk i pieniądz. Zdegenerowanemu miastu przeciwstawia tradycjonalista wizję patriarchalnej wsi, gdzie ludzie żyją w zgodzie z naturą, pracując na roli. Tylko na wsi istnieje prawdziwa, organiczna wspólnota: „rolnictwo, zbliżając każdego do ziemi, łączy ludzi, nie kumulując ich w jednym miejscu. Handel miejski daje im okazję do ciągłego spotykania się, kumulując ich w jednym miejscu, ale nie łącząc ich w jedną całość” . Cóż miałoby tu połączyć ludzi? Chciwość? Felicité Lamennais – jeszcze w kontrrewolucyjnym okresie swojego życia - pisząc o mieście współczesnym, używa terminu „bazar” i przeciwstawia mu „miasto prawdziwe” (cité) . Konserwatywny ideał życia nie wiąże się z miastem, lecz z wsią i przyrodą. Miasto z natury swojej jest liberalne (dzielnice burżuazji) lub jakobińskie (dzielnice robotnicze) . Dla tradycjonalisty wieś jest ostoją konserwatyzmu i dlatego trzeba jej bronić przed agresją miasta, techniki i maszyn. W ramach programu ochronnego dla wsi tradycjonaliści postulują radykalne zmniejszenie podatku od nieruchomości ziemskich, co zwiększy opłacalność produkcji rolnej i pomoże wsi oprzeć się agresji ze strony miasta .
Te antymiejskie sentymenty, będące raczej kwestią estetyki i psychologii – i nie znajdujące przełożenia na postulaty prawne – zostaną rozbudowane przez katolików społecznych. Ci doprowadzą je do radykalnych postulatów. Le Play z zachwytem patrzył na rolnicze narody wschodniej Europy, na Serbów i Rosjan, gdzie istnieje obszczina lub skupszczina. Jego sympatię budzą Skandynawowie i te ludy, gdzie nie dotarła cywilizacja: górskie kantony Szwajcarii, Kanada, a nade wszystko bohaterscy karliści z gór Navarry. Jego ideał oscylował wokół wizji wiejskich wspólnot wolnych chłopów. Jednak nawet wieś zaczyna ulegać modernizmowi. Także tu dotarła fala komercji, a człowiek przestaje być częścią przyrody, stając się jej panem. Le Play domaga się polityki państwa, która obroni wieś przed kapitalizmem. Istotą kryzysu jest indywidualizm wyrosły z równego podziału ojcowizny między dzieci - rozpada się własność rodowa; własność staje się ruchoma i jest towarem - dla katolików społecznych ziemia nie jest towarem i nie podlega prawom rynku .
Najważniejszym postulatem katolików społecznych jest eliminacja indywidualnej własności ziemskiej i powrót do wczesnośredniowiecznej własności rodowej. Byłaby to taka forma własności, gdzie pokolenie żyjące byłoby jedynie użytkownikiem własności, a nie jej właścicielem. Prawo powinno zakazywać zbywania i nabywania własności ziemskiej, gdyż osoba będąca jej posiadaczem, jest jedynie użytkownikiem. Ród – kolektywny właściciel – w zasadzie nie mógłby jej zbyć, gdyż nie byłby zdolny nigdy się zebrać, aby taką decyzję podjąć, gdyż wchodzący w jego skład przodkowie już od dawna nie żyją, a przyszłe pokolenia jeszcze się nie narodziły. W istocie, propozycja ta sprowadza się do ścisłego połączenia własności ziemskiej z konkretną rodziną. Zbywalna byłaby tylko ta własność ziemska, którą jednostka nabyła w ciągu życia. Po jej śmierci także ta własność uzyskuje status rodowej.
Druga kwestia to dziedziczenie własności. Katolicy społeczni optują za zniesieniem podziału ziemi w spadku i powrotem do zasad progenitury – najstarszy syn bierze całą ziemię i gospodarstwo – niczym ordynacja – nie podlega podziałowi pomiędzy spadkobierców. Koncepcja ta integralnie łączy się w tym miejscu z prezentowaną wcześniej koncepcją własności społecznej: możemy domniemywać, że najstarszy syn, odziedziczywszy całe gospodarstwo, ma obowiązek wspierania pozostałego rodzeństwa, które, w tej formule, zostaje wykluczone z dziedziczenia.

D. Indywidualizm

Kolejnym, krytykowanym przez konserwatystów elementem na którym opiera się Kodeks, jest zasada indywidualnej walki o miejsce w hierarchii społecznej, zwana przez tradycjonalistów „nomadyzacją” . Bonald pisze: „W monarchii wszystko jest społeczne: religia, władza, dystynkcje. W państwie ludowym wszystko jest indywidualne; każdy ma własną religię, władzę; każdy chce się odróżniać i dominować poprzez swoje talenty lub siłę. W monarchii, skoro władza jest społeczna, jej ograniczenia tkwią w instytucjach społecznych. W demokracji, skoro władza pochodzi od ludu, jej ograniczenia tkwią tylko w człowieku. Monarchia widzi człowieka w społeczeństwie, jako członka społeczeństwa, czyli człowieka społecznego. Republika widzi człowieka oddzielonego od społeczeństwa, czyli jako człowieka stanu natury” . Społeczeństwo po zniesieniu stanów społecznych jest owym „stanem natury”.
Tradycjonalista nie dostrzegają w porewolucyjnym świecie niczego trwałego, stabilnego. Brak mu tutaj odwołania się do jakiejkolwiek wizji ponadczasowego ładu. Nie ma tu ani wiecznych pryncypiów, ani dziedzicznych hierarchii. Młodzież bezustannie buntuje się przeciwko autorytetowi ludzi starszych; poddani buntują się przeciw panom; proletariusze przeciw przemysłowcom; mieszczanie przeciw królowi. Świat przestaje być uporządkowanym systemem. Traci swój statyczny charakter, stając się dynamicznym, gdzie człowiek nie rodzi się, jak niegdyś, w z góry określonym miejscu w drabinie społecznej i w którym to miejscu zapewne umrze. „Indywidualizm - pisze Lamennais - zniszczył samą ideę posłuszeństwa i obowiązku, zniszczył więc władzę, prawo; a wówczas zostaje tylko przerażający konflikt interesów, namiętności, różnorakich opinii” .
Społeczeństwo nowoczesne nie uznaje zasady ciągłości, odrzuca dziedziczność. Zasadę tę zastępuje obieralność lub indywidualne staranie się o awans. Słowem, „w republice wszystkie elementy społeczeństwa są pomieszane i wtłoczone w wir gwałtownych namiętności podsycanych przez wielkie interesy” . Nie ma tu harmonii - społeczeństwo przekształciło się „w wielką arenę” , gdzie o miejscu w hierarchii nie decyduje pochodzenie, lecz własność, czyli wyróżnik stanowy zostaje zastąpiony klasowym. Zaniepokojony umacnianiem się społeczeństwa mieszczańskiego Bonald stwierdza kategorycznie, że „własność absolutnie nie może być wyróżnikiem społecznym” . Pieniądz i wykształcenie to absoluty społeczeństw mieszczańskich, wyrosłych z ducha protestanckiego i republikańskiego. Pieniądz niszczy stabilny ład, gdyż szybko cyrkulując i zmieniając swojego właściciela, bezustannie wprawia ludzi w ruch, tym samym nadając społeczeństwu silny element dynamiczny, który przeraża konserwatystów . Klasą rządzącą staje się arystokracja pieniądza: bankierzy, kupcy i przemysłowcy - słowem, plutokracja, którą przerażony Lamennais nazywa: „monstrualną szlachtą złota” (la noblesse monstruese de l’or) . Plutokracja jest dla tradycjonalistów czymś wstrętnym - to ludzie pozbawieni wszelkich zasad, których mottem życiowym jest słowo „zysk” - Francuzi „zostaną wydani ludziom bogatym, i, jeśli przyniesie im to jakiś zysk, zapewne zostaną sprzedani jakiemuś żydowi” . Współczesne społeczeństwo szanuje człowieka tylko wtedy, gdy jest on bogaty.
Zdaniem konserwatystów, własność może być wyróżnikiem miejsca w hierarchii społecznej, jednakże musi to być własność ziemska, wzmocniona dodatkowo atutem posiadania szlachectwa przez jej właściciela. Ziemianin jest prawdziwym obywatelem.
W społeczeństwie liberalnym na czoło wysuwa się kapitalista oraz klerk - intelektualista, który dla tradycjonalistów jest synonimem bezbożnika, ateisty, kontestatora wszelkich zasad i dogmatów , który za wszelką cenę dąży do awansu społecznego. „Nauka - pisze de Maistre - naraża więc bezustannie państwo, naciskając bezustannie na danie stanowisk zerom (des hommes de rien), bez nazwiska i majątku - gdyż nauka będąc dostępna wszystkim wzbudza dumę niższych klas w państwie, dając im zawsze ten środek awansu, a tego właśnie trzeba się obawiać, gdyż nauka sama, czyli oddzielona od szlachectwa i bogactwa ziemskiego, zbyt mocno siedzi w urzędach. Rewolucja wydaje się być wtedy nieunikniona” .
Krytykowana zasada indywidualizmu dotyczy nie tylko zniesienia stanów społecznych. W katolicyzmie społecznym akcentowano nie tyle potrzebę przywrócenia stanów, co przywrócenie wspólnotowego charakteru życia ludzkiego. Twórcy katolicyzmu społecznego nie posługują się terminem jednostka – człowiek zawsze występuje tu jako część rodziny, gminy i korporacji. „Społeczeństwo - pisze Georges Pascal - jest ogromnym organizmem korporacyjnym, pochodzącym z pierwszej korporacji naturalnej i oczywistej, jaką jest rodzina, aż po wielką korporację jaką jest państwo, a po drodze są jeszcze korporacje pośredniczące, córy pierwszej, pierwociny drugiej - gmina, prowincja, nie zapominajmy też o korporacjach zawodowych” . Prawo nie powinno znać pojęcia ja, tylko rodzinę. La Tour du Pin stwierdza, że badać jednostkę to jakby badać pszczołę w izolacji od ula - nawet w spisach ludności nie powinno się liczyć głów, lecz dymy. Społeczeństwo złożone z atomów nie jest już społeczeństwem tylko tłumem: “Wszędzie tam - pisze Le Play - gdzie przeważa indywidualizm w stosunkach społecznych, ludzie staczają się do stanu barbarzyństwa” .


Zapraszam do dyskusji

100$
Czytelnik Wyborczej
Czytelnik Wyborczej
Posts: 86
Joined: 26-08-2006, 00:13

Postby 100$ » 05-03-2009, 21:36

Co prawda conservative w nazwie tego forum jest tylko prowokacja


?

User avatar
KomandoFoka
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 1278
Joined: 21-08-2006, 20:07
Location: Gorzelnia
Contact:

Postby KomandoFoka » 05-03-2009, 21:49

tu wszystko jest prowokacją
PUNK ROCK

User avatar
zawisza czarnuch
Lajkonik
Posts: 1937
Joined: 12-10-2008, 15:06
Location: wschód

Postby zawisza czarnuch » 15-03-2009, 00:10

conservative w nazwie tego forum jest tylko prowokacja

ja tu trafiłem jako konserwa, nie jako punk, punka nie słucham i gdyby nie starsza siorka bym nie znał nawet.

zdzichu torba
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 832
Joined: 27-08-2006, 02:42

Postby zdzichu torba » 15-03-2009, 10:16

debdebson wrote:ja tu trafiłem jako konserwa

to chyba zbladziles,kolego :lol:

User avatar
cybuch1753
Hasta la riposta siempre!
Hasta la riposta siempre!
Posts: 3667
Joined: 06-08-2007, 18:51

Postby cybuch1753 » 15-03-2009, 10:32

Zdzichu, daruj sobie takie opinie.

Poza paroma smutnymi przypadkami nie ma tutaj rozprawiania, dla kogo forum, bo jest punkiem, konserwą, lewakiem czy chujem mujem dzikim weżem. To jest wlasnie zajebiste. :idea:
Zmutowany Cyc Ewy S. wrote:Powiedzcie mi - co to za lewicowiec co walczy o prawa seksistowskiego burżuja, ubierającego się w ciuszki za 500 zł, tylko dlatego, że w dupie gmera mu kolega a nie koleżanka ?????

zdzichu torba
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 832
Joined: 27-08-2006, 02:42

Postby zdzichu torba » 15-03-2009, 10:54

cybuch1753 wrote:Poza paroma smutnymi przypadkami nie ma tutaj rozprawiania, dla kogo forum, bo jest punkiem, konserwą, lewakiem czy chujem mujem dzikim weżem.

Tolerancja jest cnota ludzi bez przekonan <8)

User avatar
Rob26
Man Bear Pig
Posts: 4163
Joined: 01-08-2006, 10:54

Postby Rob26 » 15-03-2009, 22:27

zdzichu juz bronil Ikonowicza, cytowal Evole, mnie zdemaskowal jako slugusa USA (i tak, rowniez odmowil mi prawa tytylowania siebie konserwa), chlopak gral narodowca i dobrze sie czul (jak sytuacja wymagala) w roli lewusa. kolega jest trzeciodrogowcem nielubicacym wolnego rynku i kapitalizmu i probuje mieszac tu i tam przeciwstawiajac (w tym akurat watku) konserwatyzm kapitalizmowi. takie jego prawo, a pisze to dlatego by wyjasnic pewne niuanse, na ktorych zdzisiek gra (np odpowiedz na post debdebsona) troszke mniej zorientowanym uzytkownikom forum.

teraz jak widac zdzichu rozdziela (ponownie :lol: ) prawo do tego kto sie moze mienic konserwa. innemi slowy, jesli lubisz wolny rynek to chuj jestes a nie konserwa, prawdziwa konserwa jak zdzisiek kocha Ikonowicza i serce mu placze jak sie tego lewackiego kiepa wyrzuca z uczelni gdzie robi syf na spotkaniu z kolesiem z juesej. oto prawdziwa wykladnia zdzicha konserwatysty <|]
Well I feel so good cos I feel so good
And I feel so good cos it feels so right
I was made to go with my girl
Like a saxophone was made to go with the night


Conservative Punk Division Poland
...czyli Szwecja nie moze byc i nie jest Arabia Saudyjska feminizmu
Image

User avatar
Obywatel
Kat Królowej Azy
Kat Królowej Azy
Posts: 6757
Joined: 01-08-2006, 08:11
Location: z izby tortur
Contact:

Postby Obywatel » 16-03-2009, 07:36

Rob26 wrote:kolega jest drogowcem

Aha, czyli to jeden z tych, których zima co roku zaskakuje. Teraz wszystko jasne. <:>
We the people, we'll surround you, we are rising up!
http://www.youtube.com/watch?v=NRE8Ve3Oit0
Liberty or death.

zdzichu torba
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 832
Joined: 27-08-2006, 02:42

Postby zdzichu torba » 17-03-2009, 11:37

Rob po raz kolejny udowadnia ze czytanie ze zrozumieniem nie jest jego najmocniejsza strona.Nie przejmuj sie-to choroba cywilizacyjna :lol:

Oczywiscie ze mozesz sie okreslic jako anarcho-konserwatywny nazista i ja tego przeciez nie zabronie,ale to liberalna nowomowa mi sie nie podoba bo rozmywa znaczenie pojec i uniemozliwia dyskusje.

User avatar
Rob26
Man Bear Pig
Posts: 4163
Joined: 01-08-2006, 10:54

Postby Rob26 » 19-03-2009, 20:53

szkoda ze ani razu nie wskazales konkretnie w ktorym miejscu konfabuluje, no ale to pewnie taka swiecka tradycja zeby rzucac nerwowo epitety bez zadnego pokrycia


mowiac prostymi slowami - ty uwazasz ze konserwa nie ma prawa byc wolnorynkowa bo automatycznie robi to z niej slugusa leberalizmu - i jako trzeciodrogowiec masz prawo na taka forme promocji socjalizmu, fair enough. ja mam jednak zgola inne podejscie i o ile zdaje sobie sprawe ze czesc konserwatystow ma poglady dalekie od wolnorynkowwych - to tych ktorzy wolnorynkowcami sa, absolutnie z grona konserwatystow nie wykluczam - i tu sie roznimy, poza moze faktem iz nawet w trzeciej drodze zdarza sie, iz ow deklarowany konserwatyzm to slabo polozona farba na stary dobry socjalizm i w gruncie rzeczy poglady gospodarcze sa (i slusznie !) pogladami przewazajacymi, wiec jesli kolego nie masz np w kwestii imigracji takich pogladow jak BNP przestan udawac i wyjdz z klozetu ze swoimi socjalistycznymi bajkami
Last edited by Rob26 on 19-03-2009, 21:53, edited 1 time in total.
Well I feel so good cos I feel so good
And I feel so good cos it feels so right
I was made to go with my girl
Like a saxophone was made to go with the night




Conservative Punk Division Poland

...czyli Szwecja nie moze byc i nie jest Arabia Saudyjska feminizmu

Image

Greg Witoldsson
Oszołom
Oszołom
Posts: 304
Joined: 18-08-2006, 11:39

Postby Greg Witoldsson » 19-03-2009, 21:36

Przypominają mi się dyskusje ideologiczne jakie prowadziłem kilka lat temu. Byłem kiedyś niezły w tłumaczeniu jak konserwatyzm może być wolnorynkowy, nawet nie tyle może ale z reguły jest a już na pewno w dzisiejszych czasach. Konserwatyzm mimo, że może brzmieć to paradoksalnie, ulega ewolucji. Konserwatyzm de Maistre'a nieco różni się od np Reagan'a. Poza tym trzeba zauważyć różnice między konserwatyzmem wywodzącym się z amerykańskiej myśli politycznej ( który obecnie dominuje wśród konserwatystów) a tym z europejskiej. Również należy rozróżnić konserwatyzm jako myśl polityczną i jako postawę czy zbiór zasad. To, że np PiS uchodzi za partię konserwatywną tak wcale nie musi być. jest to raczej partia etatystyczno- narodowa. Również to co może niektórym wskazywać, że konserwatyzm nie jest wolnorynkowy, jest błędne mieszanie myśli narodowej z konserwatywną. Należy pamiętać, że nacjonalizm narodził się w opozycji do konserwatyzmu również pod względem gospodarczym.
W każdym razie każda partia na świecie, która opiera się na myśli konserwatywnej jako myśli politycznej jest z reguły wolnorynkowa w większym lub mniejszym stopniu.

zdzichu torba
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 832
Joined: 27-08-2006, 02:42

Postby zdzichu torba » 20-03-2009, 19:07

rob,nie oczekuje od ciebie ze bedziesz czytal caly tekst,ale naglowek chociaz to bys mogl.gdzie tu masz cos o wolnym rynku?

ale co ja sie ciebie czepiam jak wyksztalciuch wielomski tez pierdolna kleksa na poziomie podstawowki

zdzichu torba wrote:Jeśli jednak, poza La Tourem du Pinem, w środowisku katolików społecznych panuje zgodność co do nienaruszalności instytucji własności, taka sama zgodność panuje, że nie wolno dopuścić do swobody obrotu i dysponowania nią

<8|

User avatar
zawisza czarnuch
Lajkonik
Posts: 1937
Joined: 12-10-2008, 15:06
Location: wschód

Postby zawisza czarnuch » 24-03-2009, 15:41

lewica to z definicji oszołomy z pomysłami w stylu opodatkowanie prostytucji, każdy taki pomysł to cegiełka do barykady wolnego rynku i zwiększenie podatków i aparatu państwowego, konserwatyści trzymają się ziemi twardo i zdają się na normalność, więc zostali zepchnięci do jednego narożnika z wolnorynkowcami.

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 01-04-2009, 20:02

właśnie natknąłem się na cytat który wyjaśnia prawdziwe przyczyny kryzysu



Cytat:
Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy, to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy Światowy Porządek


http://pl.wikiquote.org/wiki/David_Rockefeller

User avatar
Krzysiu
Czytelnik Wyborczej
Czytelnik Wyborczej
Posts: 46
Joined: 30-12-2008, 11:54
Location: Thorn

Postby Krzysiu » 06-04-2009, 16:09

Ojojoj... czasu mi na razie brak, aby sobie trochę pojechać po tych bredniach. Jak na razie widzę w tym tekście taki jeden grzech pierworodny pod tytułem mieszanie różnych porządków. Jak chociażby mieszanie pojęcia "konserwatyzm" z pojęciem "XIX-wieczni konserwatyści", których poglądy - co widać w tekście aż nader wyraźnie - raczej nie były oderwane od ich bardzo namcalnych interesów. To bolesne zapewne nagle wypaść z uprzywilejowanej kasty i aby się utrzymać na wierzchołku być zmuszonym do wejścia w świat ekonomicznej rywalizacji. No ale pora jest odsiać to właściwe jądro konserwatyzmu od bajdurzenia podupadającej arystokracji.
A już cały ten zarzut indywidualizmu to mieszanie porządków do kwadratu. Umówmy się na taką małą dystynkcję dwóch modeli ekonomicznych. W pierwszym modelu człowiekowi dorosłemu i zdrowemu psychicznie wolno decydować jaką pracę, jaki kontrakt cywilnoprawny czy działalność (o ile są one godziwe) podejmie i jakie z tego będzie czerpał zyski (o ile ktoś zechce mu takich zysków przysporzyć). Nazywamy to wolnością. W ramach drugiego modelu człowiek takiej możliwości nie posiada i o powyższych kwestiach może za niego decydować ktoś inny niż on sam.Taki system ekonomiczny nazywamy niewolnictwem. A dzisiaj to z kolei mamy jakąś dziwaczną hybrydę wolności z niewolnictwem... A co do indywidualizmu - w kapitalizmie kazdy sobie może zdecydować, cy będzie się w życiu kierował zasadami indywidualizmu, czy kolektywizmu. A nawet może sobie założyć gminę amiszów, jeśli mu się podoba.
Jak ja, kurwa, nienawidzę ludzi


Return to “ZGŁOSZONE TEKSTY”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest