Ehhh, kiedyś to było życie...

Jeśli jedynym celem twoich wizyt na tym forum jest pisanie bzdur, to won na onet.

Moderator: XmichassX

User avatar
Lodzermensch
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 1747
Joined: 27-08-2007, 10:39

Ehhh, kiedyś to było życie...

Postby Lodzermensch » 28-10-2010, 19:51

Tacy byliśmy

i

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:

* Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).



* Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.



* Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.



* Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.



* Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.



* Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.



* Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.



* Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.



* Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.



* Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.



* Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję, żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.



* Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.



* W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.



* Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.



* Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.



* Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.



* Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.



* Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.



* Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.



* Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.



* Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo.



* Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.



* Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.



* Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.



* Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.



* Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.



* Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.



* Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.



* Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.



* Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.



* Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękawem.



* Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.



* Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami.



* Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.



* Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.

Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.

My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!

http://pokazywarka.pl/v8jtts/

i

Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy!
Muszę odreagować, sory za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie.
Niech to ch*j strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie k***a podkusiło, zeby
kupić budyń z tej zjebanej firmy?
Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała
ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłem.
No się wziałem ubrałem, pobiegłem do sklepu
- Poprosze budyń.
- Proszę.
- Dziękuję.
Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla,
bla, bla.
Zrobiłem jak kazali.
I co ?
I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść.
Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić
się nową recepturą?
Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i calego tego ścierwa,
która weszło do nas po \\\\\\'89.
Chce takich budyniów jak za komuny!
W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami!
I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA
kisiel! Jak można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały,
że to
należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba
oblizać?
Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one przeszkadzały?
I mleko w butelkach i śmietana! A takie fajne kapsle miały...

Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach
zachowujących świeżość przez pincet lat? Ja chce wafelków w sreberkach!
I nie tylko prince polo ale i Mulatków!
Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie
cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba e ryźć!?
No pytam sie, no!
Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc decydować się, na
jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli
szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół
kilometra.
Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, k***a, nie tak jak w
waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna.
Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym
masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania!
O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była to taka
chujowa.
chyba "Palma" się nazywała.
Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną
oranżadę,
którą za młodu gasiłem pragnienie.
I jej młodszą siostrę - oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie
rozpuszczał w wodzie, bo służyła
do wyjadania oblizanym palcem. Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już
nie
robi się takich dobrych jak kiedyś...
w telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto
kanałów i
też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś
jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cie "szefem" nazywali.
Fast foodów też nie bylo i każdy żywił się w brudnych budach z hamburgerami
napakowanymi warzywami, zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami
nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda!
Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
k***a pierdolona mać. A taką miałem ochotę na budyń!



Kurna, coś w tym jest

Nie, nie tęsknię za komuną ale jakoś tak mi się sentymentalnie zrobiło po przeczytaniu tych wpisów. I po obserwacji moich siostrzeńców.
Image

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 28-10-2010, 19:59

nie bylo elektroniki więc jako dzieci byliśmy skazani na inne bachory

ale generalnie spoko tekst pomimo tego iż jakoś mnie drażnią teksty w stylu "a kiedys panie to bylo tak czy siak" czy też narzekanie na "obecną młodzież"

Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą


mój syn czasem wraca z budy ok 2 km, musi przejsć przez 2 ruchliwe drogi..w tym jedna międzynarodowa na której jest w pizdę TIRów, ale na szczęście są światła

z jednej strony mamy tak że bogate społeczeństwa mają tendencję do "chronienia dzieci i dawania im jak najlepszego życia" z drugiej ciawary które na swoje bachory maja na maxa wyjebane
chodzi o to by najzwyczajniej NIE PRZESADZAĆ ...a tylko kierować się zdrowym rozsądkiem, wychowywać dzieci ale bez popadania w paranoję, czasem w dupe dać ale nie katować, pozwolić póśc do kina ale po nocach niech siedzą w domu a nie na winklu wystają itd
Last edited by r27 on 01-01-1970, 01:00, edited 1 time in total.

User avatar
franek
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 9814
Joined: 07-08-2006, 23:26
Location: UB5
Contact:

Postby franek » 28-10-2010, 20:01

temat wałkowany 100 razy. tak, tak, ja też tęsknię za dzieciństwem i za tamtymi prolemami, przez które spać nie moglem <:D

http://www.youtube.com/watch?v=yJkpNOZg ... re=related
peace brother...

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 28-10-2010, 20:10

Lodzermensch wrote:Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną
oranżadę,
którą za młodu gasiłem pragnienie.

Ostatnio w Żabce widziałem starą dobrą oranżade w szklanej butelce zwrotnej, w platikowej skrzynce rodem z początku lat 90 8-)


Co do samych tekstów to pierwszy git, drugi to nostalgia za komuna :lol: Aż mnie naszła ochota na budyń :lol:
You were born but when you gonna live?

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 28-10-2010, 20:14

oranżadę można kupić w każdej biedronce za jakieś psie pieniądze, smakuje dokładnie tak samo jak ta za komuny (tyle że w chujowym plastiku)

nie tęsknię za komuną ,za syfem itd
tęsknię za czasami kiedy byłem gnojem i kiedy każdy taki gnój miał zajebiste poczucie bezpieczeństwa, miał żyjących rodziców których kochał, o nic się nie martwił bo wszystkie problemy oni rozwiązywali
i jak popatrzę na to z takiego punktu widzenia to mam wyjebane na bycie dorosłym <:[

dziś dzieciaki mają tak samo, też najważniejsze jest dla nich byśmy my ich rodzice byli dla nich opoką, nie rozwodzili się z byle powodu, nie olewali ich, dajmy tym gnojom troche miłości to za 30 lat też się będą wzruszać przy piosenkach "bron in the III RP" i będą pierdolić "panie kiedyś to były czasy ho ho" <:)

User avatar
bolek1970
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 1260
Joined: 20-04-2010, 11:43

Postby bolek1970 » 28-10-2010, 20:18

Nie lubie walkowac tych tematow !

Dziecistwo mialem super. Niektorzy moi kumple szkoda, ze albo nie zyja, albo nie moga pic, bo po odwykach towrzystwo... <;)

Chuj z tego dziciwnstwa w sumie.
Czlek zyje dniem dzisiejszym... <8.

User avatar
Drakkar
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 1234
Joined: 12-11-2007, 22:19
Location: Wolne Miasto

Postby Drakkar » 28-10-2010, 20:22

Lodzermensch wrote: * Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.

Proste z drzewa można jeść owoce, za to te prosto ze sklepu/rynku nie bardzo ;)
Vive le Szombierek libre!

User avatar
Lodzermensch
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 1747
Joined: 27-08-2007, 10:39

Postby Lodzermensch » 28-10-2010, 20:24

r27 wrote:nie tęsknię za komuną ,za syfem itd
tęsknię za czasami kiedy byłem gnojem i kiedy każdy taki gnój miał zajebiste poczucie bezpieczeństwa, miał żyjących rodziców których kochał, o nic się nie martiwł bo wszystkie problemy oni rozwiązywali
i jak popatrzę na to z tekiego punktu widzenia to mam wyjebane na bycie dorosłym


:klask: :klask: :klask:

Oczywiście każdy człowiek wychowany w latach 50, 70 czy 90 powie "kiedyś to młodzież była inna, lepsza" ale coś jednak w tym jest.

Nas nie trzeba było namawiać a wyjście na dwór do kumpli pograć w gałę czy chowanego.
A dziś jak przyjeżdżają do mnie na łikend siostrzeńcy to muszę się nagimnastykować aby namówić ich na wyjście na dwór.
Kidyś zapytałem się starszego (9 lat) czy gra w kapsle? Nie wiedział o co mi chodzi
Image

Rudolf89

Postby Rudolf89 » 28-10-2010, 20:26

Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach
zachowujących świeżość przez pincet lat? Ja chce wafelków w sreberkach!!



w sreberkach??? Prince Polo do 1995 r. miało opakowanie papierowe i było pakowane ręcznie. W 1995 r. zmodernizowano zakład i wprowadzono do użytku automaty pakujące wafelki folię, co znacznie polepszyło wydajność produkcji, obniżyło koszty, ale również zapoczątkowało redukcję zatrudnienia.

Jeśli chodzi zaś o zachowywanie świeżości to jest to bardziej kwestia konserwantów niż opakowania. Lepszy w smaku wydaje mi się nawet starszy wafelek niż taki prosto z taśmy.
Last edited by Rudolf89 on 01-01-1970, 01:00, edited 2 times in total.

User avatar
Guziec
Faszystowski romantyk
Faszystowski romantyk
Posts: 2721
Joined: 08-08-2006, 12:33

Postby Guziec » 28-10-2010, 20:30

Lodzermensch wrote:Kidyś zapytałem się starszego (9 lat) czy gra w kapsle? Nie wiedział o co mi chodzi


O kurwa :shock:

Ja jestem z ostatniego pokolenia które jako tako pamięta komune. Zdarzyło mi się nawet opone patykiem toczyć.

Teraz dzieciarni ciężko dogodzić.
Dzika świnia afrykańska, żyje w grupach składających się z z jednej lub dwóch loch z młodymi. Samce tworzą grupy kawalerskie albo żyją samotnie.

User avatar
franek
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 9814
Joined: 07-08-2006, 23:26
Location: UB5
Contact:

Postby franek » 28-10-2010, 20:32

Lodzermensch wrote:Kidyś zapytałem się starszego (9 lat) czy gra w kapsle? Nie wiedział o co mi chodzi

bo to się nie nazywa teraz kapsle i jest na iPoda :-/
peace brother...

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 28-10-2010, 20:42

PRL to były czasy ...
np. legalna pedofilia i jej ikona czyli Pna Kleks
http://www.youtube.com/watch?v=G_ZtxsmGMNY

:twisted: :twisted:

nie moge znaleźć clipa do orginału "mydło wszystko umyje"

to był dopiero had core

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 28-10-2010, 20:43

My mieliśmy różne wariacje kapsli :D Tor przeszkód, żużel, piłka nożna... piękne czasy :D
You were born but when you gonna live?

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 28-10-2010, 20:45

http://www.youtube.com/watch?v=OaGqMgtb5fA
podstawa!

[ Dodano: |28 Paź 2010|, 2010 21:51 ]
a tu macie polską wersje "spiryt of 69"
http://www.youtube.com/watch?v=OizW5ikQJ3o

ale to było mocne wtedy <8|

serial do dziś mnie rozpierdala

User avatar
Tradycja
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 5703
Joined: 15-06-2007, 10:02

Postby Tradycja » 28-10-2010, 21:14

r27 wrote:polską wersje "spiryt of 69"


Weź, mój kumpel ma hobby ściągania "polskich dołów" i pokazywania ich na każdej imprezie, każdym wyjeździe i tak dalej i właśnie z dwa lata temu mnie zdołował strasznie tym pieprzonym Januszkiem. :(
Image

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 28-10-2010, 21:55

doły?

nie ma problemu:

http://www.youtube.com/watch?v=jjCkPHSe ... re=related
od 3.55 minuty 8-)

User avatar
franek
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 9814
Joined: 07-08-2006, 23:26
Location: UB5
Contact:

Postby franek » 28-10-2010, 23:31

kurwa, próbowałem obejrzeć Januszka na nowo jakiś czas temu. wymiękłem po bodajże 2 odcinku. za mocne.
przy okazji przypomniał mi się motyw z TV - 2 kanały, przerwy kilkugodzinne, ten sam film 2 razy dziennie - "film dla drugiej zmiany" :-D jak jakiś zachodni hit leciał w stylu Wejście smoka to ulice były puste. teraz mam ze 150 kanłów a spędzam przed TV ze 3 godziny tygodniowo.
peace brother...

User avatar
Tradycja
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 5703
Joined: 15-06-2007, 10:02

Postby Tradycja » 29-10-2010, 00:02

r27 wrote:nie ma problemu


Za co?
<:'(

Ja nie mogę patrzeć, jak Gienia Smoliwąs jest bita.
Image

User avatar
koval
Dziedzic Pruski
Dziedzic Pruski
Posts: 10112
Joined: 07-08-2006, 12:28

Postby koval » 29-10-2010, 00:08

dziecinstwo mialem spierdolone, musialem sie bawic jakimis kijami, kapslami, i innym syfem, podczas gdy po drugiej stronie granicy do zabawy bylo lego, resoraki, nintendo, commodore, kurwa ja na to wszystko to moglem sobie tylko popatrzec z odleglosci okolo dwuch metrow, przez lade w peweksie. po gumy "donald" to chodzilem na drugi koniec miasta, bo po za pewexem tylko jedna knajpa miala te cuda, a puzniej jak jakis jebany cygan zulem te gume przez tydzien.
a jak mi w przedszkolu jeden gnojek zezarl podstepnie donalda to rozpacz byla straszliwa, bo co z tego ze stary obiecal kupic nowego jak nie wiedzialem co bylo na historyjce, jakbym tego gnoja dzisiaj dorwal to serio jebnol bym go w kly, nie wazne ze minelo od tego wydarzenia trzydziesci lat <8) a jak mnie w przedszkolu zmuszano zebym zarl chleb z czarnym salcesonem, kurwa jak ja wtedy plakalem a jak sie czlowiek nakombinowac musial zeby te gowno gdzies schowac albo podrzucic koledze. po drugiej stronie granicy kazdy mial samochod a ja musialem sie z rodzicami tluc autobusami, zawsze byly przepelnione i zawsze podruzujaca nimi klasa robotnicza smierdziala potem, wodka, klubowymi i starymi skarpetami, i zawsze bylo w nich cholernie duszno i goraco. i kurwa kolejki za kazda bzdura, chcesz kawe stoj, chcesz kielbase stoj, chcesz buty stoj, cwierc dziecinstwa przestalem z matka w kolejkach <8| o takich bzdurach jak luksus posiadania telefonu (brak telefonu w dziecinstwie spowodowal u mnie fobie telefoniczna unikam telefonow jak ognia, nawet komurkowego nie posiadam heheh) czy posiadanie papieru toaletowego nawet nie wspominam. zaden malolat mi nie uwierzy jaka radosc przezylem gdy bedac na wakacjach u mojej ciotki na wsi, gdy zajrzalem do klubu rolnika (czy jak ten przybytek sie zwal) to zobaczylem za lada mega deficytowy towar, baterie paluszki, kurwa jaka radosc, w miescie te codo bylo nie dostepne a tu prosze, jest z miejsca kilkadziesiat sztuk kupilem.... pojebane czasy byly.


ale zarcie faktycznie bylo lepsze, problem ze nie zawsze bylo ono dostepne ale jak juz mialo sie to szczescie ze sie cos upolowalo w sklepie to puzniej juz tylko niebo w gebie. kurwa jaka kiedys byla pyszna kaszanka, teraz te gowno co sie zwie kaszanka jest niejadalne ale kiedys to bylo naprawde pierwszorzedne zarcie. albo krowki, dzisiaj masz ze dwadziescia rodzai krowek i zadna nie smakuje jak krowka a kiedys te cukierki byly nie do wyjebania, mieciutenkie ciagnace sie , o lekko mlecznym slodkawym smaku.... albo maslanka, kurwa ze sto rodzajow maslanek do wyboru kazda smakuje innaczej a zadna nie smakuje jak maslanka <:8 a kiedys pojechalem na drugi koniec polski to jak kupilem maslanke to smakowala dokladnie tak jak u mnie w miescie. albo luksus ze mozna bylo sobie odstawic mleko na zsiadle, to jakis kurwiszon bolszewicki wymusil obowiazek pasteryzacji. tak by jeszcze mozna dlugo marudzic.
Last edited by koval on 01-01-1970, 01:00, edited 1 time in total.
punki to chuje

User avatar
Vibovit
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 4164
Joined: 07-08-2006, 23:36

Postby Vibovit » 29-10-2010, 00:10

te zachwyty po części jakaś mitomania, np. pamiętam przysmak w sieci sklepów Społem - serek homogenizowany, w takich prostokątnych pudełkach. jakie ohydne były te serki. niby-waniliowy i niby-truskawkowy. zawsze podchodziły taką wodą jakby

kiedy jako 6-7 latek bywałem w RFN (bez swojej wiedzy i zgody naturalnie) to przecież mało mi pompka nie strzeliła na te wszystkie wspaniałości: tak jest, w tym także 100 rodzajów lodów, przy których nie można się było zdecydować


z drugiej strony, to fakt że nie było tej politycznej poprawności, przecież kiedyś np. plastikowe pistolety i karabiny jako zabawki były na porządku dziennym, i jakoś ludzie nie wyrastali na strasznych gangsterów

a teraz, właśnie dziś czytałem w jakieś gazietce - jaka wielka chryja, bo wśród kostiumów i różnych tam upiornych akcesoriów na halloween ktoś znalazł plastikowy sztylet, niby że zakrwawiony na czerwono. afera na sto fajerek, rada miejska rozdygotana, zabawkę wycofano ze sprzedaży

co zaś do tego wpisu o budyniu, pochodzi z blogu Kominka, otóż jeśli mu wierzyć, Dr Oetker miał się przypluć o ten wpis i nawet starał się narzucić ugrzecznione wersje alternatywne :mrgreen:
www.kominek.tv/kominek.tv.kominek.vs.dr ... uly,59.htm
http://strony.aster.pl/kominek/ocenzuro ... ominka.jpg

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 29-10-2010, 00:13

koval wrote:(brak papieru toaletowego w dziecinstwie spowodowal u mnie fobie [...])

:lol: :lol:
You were born but when you gonna live?

User avatar
Vibovit
100% Conservative Punk
100% Conservative Punk
Posts: 4164
Joined: 07-08-2006, 23:36

Postby Vibovit » 29-10-2010, 00:13

o jak sobie poczytałem post Kovala, jeszcze mi się przypomniało pierdolone fluorowanie zębów. nie dość, że było to niepotrzebne czy wręcz szkodliwe, to jeszcze nieprzyjemne i upokarzające. co tydzień wyganiano dzieciarnię do kibli i wszyscy fluorować pysk. smakowało to jak spaw, a jak ktoś zapomniał szczoteczki (zapominałem regularnie, myślę że przez wielką podświadomą niechęć), to musiał mazać sobie po kłach paluchem

User avatar
koval
Dziedzic Pruski
Dziedzic Pruski
Posts: 10112
Joined: 07-08-2006, 12:28

Postby koval » 29-10-2010, 00:20

Vibovit wrote:te zachwyty po części jakaś mitomania, np. pamiętam przysmak w sieci sklepów Społem - serek homogenizowany, w takich prostokątnych pudełkach. jakie ohydne były te serki. niby-waniliowy i niby-truskawkowy. zawsze podchodziły taką wodą jakby


ni chuja zadna woda nie podchodzily ale smak faktycznie byl ciezki do okreslenia. prawdziwa furore robily jogurty w takich samych opakowaniach co serki homogenizowane, zajebiste byly truskawkowe, ale dostanie ich graniczylo z cudem.
punki to chuje

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 29-10-2010, 00:22

A ktoś pamięta takie "gryzaki" służące rzekomo do korekcji zgryzu, w przedszkolu kazali z takim czymś w gębie chodzić. To było dopiero upokarzające!
You were born but when you gonna live?

User avatar
koval
Dziedzic Pruski
Dziedzic Pruski
Posts: 10112
Joined: 07-08-2006, 12:28

Postby koval » 29-10-2010, 00:27

za moich czasow nie bylo zadnych gryzakow (jeynie jablka :lol: ), ale pamietam jak np moja kuzynka miala zeza to musiala lazic z okularami co mialy na jednym szkle plaster, pamietam ze sporo dzieciakow bylo w ten sposob upokorzonych :lol:
punki to chuje

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 29-10-2010, 00:39

Moja siostra z takim plastrem na jednym szkle popieprzala chyba przez jakis czas.

Ja to w sumie duzo z PRL nie pamietam, bardziej poczatek lat 90. Ale z czasow sprzed przelomu najbardziej mi utkwily w pamieci kolejki w ktorych musialem stac z doroslymi "bo jak z dzieckiem to wiecej dadza", kartki na slodycze (kompletnie nie kumalem wtedy tego wytworu), ojca ktory paliwo trzymal w beczce na balkonie :lol: , tarcze na mundurkach szkolnych i paskudny kisiel z tartym jablkiem 8-) No i na swieta paczka z rarytasowa zywnoscia od krewnych z zagranicy :mrgreen:

Jedyny plus tej ogolnej szarosci tamtych czasów i braku rozrywki byl taki ze dalsza rodzina i kuzynostwo trzymalo sie razem, bo wiadomo ze w kupie razniej :-) Teraz to a bym wiekszosci na ulicy nie poznal tyle czasu minelo od ostatniego spotkania ;)
You were born but when you gonna live?

Robak
Ciemnogrodzianin
Ciemnogrodzianin
Posts: 868
Joined: 05-08-2007, 12:19
Location: Tychy / Galway

Postby Robak » 29-10-2010, 00:42

hahaha moze nie pamietam czasow PRLu, ale ta metoda korekcji zeza pamietam jak dzis, zawsze obrzydzenie wzbudzal we mnie widok takiej gumowej nakladki na jednym z szkiel okularow mojego kumpla... i d teraz pamietam ze ta nakladka byla obrzydliwego jasno-brazowego koloru , system przedszkolnictwa przetrwal z prlu ladnych pare lat , tez pamietam fluorowanie w przedszkolnych kibelkach, zmuszanie do jedzenia, i czeste zyganie na stol :lol:

User avatar
lotnik
Już TomaSSo
Już TomaSSo
Posts: 2331
Joined: 08-08-2006, 05:29
Location: Bydgoszcz

Postby lotnik » 29-10-2010, 00:50

Robak wrote:zmuszanie do jedzenia, i czeste zyganie na stol

Pamietam sytuacje rodem z jednego z odcinkow Jasia Fasoli. Jeden kolega nie chcial jesc ziemniakow i kombinowal gdzie by tu sie pozbyc jedzenia. Czesc kartofli oczywiscie zjadl, ale sporo upchal pod obrus, do kubkow po kompocie kolegow, troche pod stolem, czesc nawet schowal za pazuche i... przedszkolanka przez przypadek go nakryla i przyniosla nowy talerz z jedzeniem :lol: :lol: :lol:
You were born but when you gonna live?

User avatar
growlin' Gorol
Ksenofob
Ksenofob
Posts: 530
Joined: 21-05-2007, 20:12
Location: Silesia/J-no

Postby growlin' Gorol » 29-10-2010, 02:01

Historie wczesnoszkolne w prlu były naprawdę dobre. To tu ktoś się zesrał, to tamta się zlała w majty, inni znowu ostro rzygali bo dostali mleko z kożuchami :)
GRAB ZAGRABIONE

r27
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Tomasz Jacykow Bloku Wschodniego
Posts: 14535
Joined: 08-08-2006, 18:14

Postby r27 » 29-10-2010, 06:59

musiala lazic z okularami co mialy na jednym szkle plaster, pamietam ze sporo dzieciakow bylo w ten sposob upokorzonych


dziś się też to praktykuje w przypadku niektórych wad wzroku

co do serków homogenizowanych to obydwaj macie rację...a dlaczego? serki były wyrabiane przez różne lokalne spółdzielnie mleczarskie i kiedyś jak byłem u ciotki na śląsku to nie dałem rady tamtejszego wyrobu zjeść, w porównaniu z podlaskim serkiem to było gówno.

z małolata uwielbiałem pierogi z mieśem produkowane przez pss społem białystok, przez całe lata 90te nikt nie potrafił takich samych o zblizonym smaku wyprodukować, dopiero gdzieś po 2000r pojawiły się takie w Macro cash, a teraz w "biedronce" są pierogi mięsne tak samo doprawiane jak te z lat 80tych
uwielbiam i wpierdalam kilogramami

o szkole i systemie edukacji nie chce mi się pisac bo w porównaniu do dzisiaj to dzieciaki miały centralnie przejebane, maximum stresu, nauczyciele w większości chujki z przerośnietym ego

tęsknię za szczenięcymi latami, ale nie tęsknię za PRLem, bo to dla mnie syf, kiła i mogiła


Return to “MĄDROŚCI SYJONU”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest